Strona 1 z 1
Odpalanie po zimowaniu
: sob mar 14, 2026
autor: Tomasz2805
Część wszystkim, to mój pierwszy motocykl i pierwsze zimowanie w garażu ocieplanym z wyjętym aku i podladowania go przed montażem z zalanym zbiornikiem na full i posmarowaniu uszczelniaczy lag silikonem w sprayu, zabezpieczenie opon czarnidłem. Jak postępować po tylu miesiącach bez odpalania, chodzi mi o ssanie, o pozycję na kraniki. Czytałem że można gdzieś śrubka spustowa upuścić stara benzynę zalegająca w gaźnikach i nastawienie kranika na 30 sek na PRI i wtedy odpalać. Co możecie mi doradzić żeby nie kręcić, tak długo co się aku nie wyczerpie i na jak długo go zostawić żeby pochodził na wolnych obrotach, czy dać mu kilka minut i delikatna jazda?
Re: Odpalanie po zimowaniu
: pn mar 16, 2026
autor: marian07
Witaj. Ja bym nic nie spuszczał z gaźników - taką operację zrobiłem tylko raz przy pierwszym motocyklu po pierwszej zimie (2006 jakoś tak). Powiem szczerze że było zupełnie tak samo w kolejnych latach bez tej procedury, a gaźnikowych była większość.
PRI oczywiście zastosuj, trzeba dać do gaźników już wcześniej paliwo zanim zacznie silnik kręcić - napełnią sobie to co wyparowało przed kręceniem rozrusznikiem bez zbędnych obrotów.
Sprawdziłbym na twoim miejscu działania kranika - osobiście jestem przewrażliwiony na punkcie podciśnieniowych, kiedyś w virówce miałem epizod z tym związany. Niby prosty element układu a potrafi narobić zamieszania.
Wiadomo akumulator naładowany - i ogień na tłoki.
Re: Odpalanie po zimowaniu
: pn mar 16, 2026
autor: Tomasz2805
Dzięki, a powiedz mi dlaczego w sumie uprzednio dać kranik na PRI, jeśli już w gaźnikach jest paliwo, toć nie wyparowało od tak sobie sprzed ostatniej jazdy przed zimą? I na jak długo być na PRI żeby nie przelać gaźników? I odpalać na pełnym ssaniu rozumiem i jak długo?
Re: Odpalanie po zimowaniu
: pn mar 16, 2026
autor: marian07
Trochę pewnie odparuje, skoro instrukcja mówi o pri przy dłuższym postoju. Przelać nie przelejesz bo zaworki iglicowe przytrzymają, kilka chwil - minuta, dłużej nie trzymałem.